Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TRAP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TRAP. Pokaż wszystkie posty

4/02/2015

Trap - Rozdział 5

Brak komentarzy:

 dream
J-Hope zasnął oparty o łóżko Yuki. Spała jakby się nic nie stało. Jakby była nieświadoma tego, co wydarzyło się z jej rodzicami. Chłopak trzymał ją delikatnie za rękę i nawet jeśli siłą chcieliby go odsunąć od niej, nie udałoby się nikomu. Był tak zmęczony, że zasnął niemal po chwili. Nie wiedział, że telefon w kieszeni zaczął wibrować. Dopiero po jakiejś godzinie obudziło go otwieranie drzwi. Szybko się odwrócił i spojrzał na zdyszanego Jin'a.
- Co z nią? - zapytał.
- Nie za dobrze. Dostała jakiejś poważnej choroby – opuścił głowę i zacisnął mocno powieki.
Hyung podszedł do młodszego i położył dłoń na jego ramieniu. Spojrzał na niego i zrozumiał, że musi mu powiedzieć, co się stało.
- Hyung, czy lubiłeś jej rodzinę? - zapytał.
- Tak, tylko poza jej siostrą. A dlaczego pytasz? - zdziwił się.
- Odebrała telefon... wtedy... usłyszałem od jakieś kobiety, że nie żyją. Była to ich lekarka – powiedział mu prawdę.
Jego źrenice gwałtownie się poszerzyły i wpatrywał się przerażony. Po chwili podszedł do ściany i uderzył w nią pięścią.
- Kurwa! - wrzasnął.
Hoseok nie wiedziałem, co powiedzieć. Nigdy nie był w takiej sytuacji. Spojrzał na blondynkę i na swoją dłoń, która spoczywała na niej. Jak tylko wyjdzie ze szpitala, będzie musiała wrócić do Osaki, gdzie jej rodzina mieszkała.
- Hoseok, zrobimy tak: Pojedziesz do dormu. Zrzucisz te ciuchy, zrobisz cokolwiek, prześpisz się i wrócisz rano. Ja zostanę z nią do rana – powiedział.
Nie chciał się mu sprzeciwiać, więc przytaknął. Pocałował Ishi w policzek i wyszedł z sali, a następnie opuściłem budynek. Nagle usłyszał, jak Jin mnie woła. Odwrócił się i od razu złapał klucze do samochodu przyjaciela, który podszedł od razu.
- Tylko się nie rozbił, ona nie chciałaby tego – poklepał przyjaciela po ramieniu.
- To znaczy, że możemy? - spojrzał na niego zdziwiony.
- Tak, ale wiesz...
- Wiem, jak coś zrobię nie tak, to zabijesz mnie, a śmierć będzie długa, bolesna i okropna – uśmiechnął się lekko.
- I tak ma być. Ja wracam. Uważaj na siebie – powiedział i wrócił do budynku.
Brunet ścisnął klucze w dłoni i podszedł do samochodu Kim'a. Otwarł drzwi i usiadł za kierownicę. Zapiął pas i odpalił samochód. Po chwili był już na drodze. Jechał powoli, aby nie nic sobie nie zrobić. Zatrzymał się na światłach i spojrzał na chodnik. Stała tam szatynka, która bardzo przypominała Yuki, aczkolwiek była od niej starsza. Dosłownie szczęka mu opadła. Po chwili usłyszał, jak ktoś trąbi za nim. Zobaczył na światła i paliło się zielone. Ruszył powoli, ale musiał spojrzeć na tę kobietę. Ku zdziwieniu chłopaka nie było jej. Jechał powoli mają w głowie twarz tamtej osoby. Ciągła za sobą walizkę i wpatrywała się w przestrzeń.
- Kurde no! - powiedział głośno do siebie.
Yuki jest w szpitalu, Jin nie ma nic przeciwko, a ta kobieta? - pomyślał. Westchnął ciężko i zatrzymał się pod dormem. Wjechał na chodnik lekko i wyszedł z pojazdu. Zamknął drzwi i wszedł do budynku. Od razu naskoczyli przyjaciele.
- Co? - zdziwił się.
- CO GŁUPA RŻNIESZ?! TRZEBA CIĘ JEBNĄĆ KULTURALNIE W GŁÓWKĘ, ABYŚ POWIEDZIAŁ, CO ZE SŁODKĄ KUZYNECZKĄ NASZEJ KSIĘŻNICZKI?! - wydarł się NamJoon i uderzył bruneta w tył głowy.
- Ała! - jęknął. - Nie musisz mówić na nią w ten sposób. Możecie mówić, że to moja dziewczyna – powiedział im prawdę i spojrzał w bok.
Wpatrywali się zdziwieni.
- Nie ogarniam – powiedział Jimin.
- Od kiedy? – zapytał Suga.
- W sumie, w dniu, kiedy miała ten wypadek na uczelni – powiedział.
Dostał ponownie od destruktora.
- CO TY ODWALASZ DESTRUKTORZE POJEBANY JEDEN! - wrzasnął Taehyung, który jako jedyny siedział na kanapie.
- CHYBA TOBIE ODWALA, DEBILU – warknął lider.
- Zresztą nieważne – westchnął i wstał V. - Co z Yuki?
Usiadł wygodnie w fotelu.
- Opowiadaj od początku – powiedział Suga.
- Wtedy opuściła salę, ponieważ dostała telefon od lekarza, który zajmował się jej rodzicami. Zginęli w wypadku. Kiedy kobieta chciała to powiedzieć, Yuki zaczęła powoli osuwać się na ziemię. Jej złe samopoczucie nie było spowodowane tą wiadomością. Od kilku dni musiała się tak czuć. Lekarz powiedział, że zachorowała na poważną chorobę – westchnął. - Niestety resztę przez resztę życia będzie musiała brać leki.
- To jest straszne – skomentował Kooki.
- A jak się teraz czuje? - spojrzał na TaeTae.
- Póki, co jest podtrzymywana w śpiączce do czasu, aż będzie wszystko w normie – przerzedził dłonią włosy.
- Co to za choroba ? - zapytał NamJoon.
- Hipoglikemia, dosyć poważna – pomasował się po karku.
- Co to? - powiedział jednocześnie Kooki, Suga i Jimin.
- Jeden z objawów cukrzycy... ogólnie ta choroba jest nazywana „choroba XXI wieku”... na to się nie umiera... z tym się żyję... ale trzeba się kontrolować... wydawać dużo hajsu na leki... takie tam... Ale będzie dobrze – mówił smętnie Taehyung.
- Skąd to wiesz cymbale? - zapyta Moon.
- O jak miło! Tym razem nie „debilu”! - zaśmiał się. - Wracając do tematu. Mój kuzyn to ma, ale w przeciwną stronę. Ma za dużo i może trafić w śpiączkę, a w jej przypadku jest tak, że od razu śmierć – powiedział poważnie.
- To pocieszasz! - powiedział zrezygnowany Yoongi.
- Co poradzę? Jest trzecia w nocy! - oburzył się V i poszedł do pokoju.
- Dobra wszyscy do łóżek. Nasza Nadziejka i Księżniczka dostała wolne, ale my idziemy do studia. Za tydzień koncert na stadionie – powiedział RapMoon i gonił wszystkich do pokoi.
Hoseok westchnął i udał się w stronę łazienki.
- TYLKO JEONGUK NIE WCHODŹ DO POKOJU KSIĘŻNICZKI, BO SIĘ ZGUBISZ W KRAINIE SŁODKOŚCI! - usłyszał jeszcze lidera.
- OCH! A TAK BARDZO CHCIAŁEM! JUŻ NAWET ZA KLAMKĘ TRZYMAM! - wrzasnął maknae.
- DESTRUKTOR POJEB I CIASTECZKO! MORDY W TYŁEK JUŻ PO CISZY NOCNEJ! - wrzasnął V.
- Z kim ja żyję? Boże, widzisz, a nie grzmisz – skomentował i wszedł do łazienki.
Sterczał pod prysznicem dosyć długo. Dopóki asystentka naszej Księżniczki, nie zwróciła mu uwagi, że za dużo wody zużywa. Westchnął i zaczął się myć. Po kwadransie wyszedł z łazienki z mokrymi włosami i poszedł do pokoju. Tak wyszło, że dzielił go z Sugą, który coś mało ostatnio ogarnia. Usiadł na łóżku i położył się.
- Będziesz miał wszystko mokre – powiedział współlokator.
- Gówno mnie to obchodzi Ścierka! - rzucił w niego poduszką.
Zaśmiał się i złapał poduszkę.
- Posłuchaj BigByung i odstresuj się – śmiał się cały czas.
- No oke. Koniec – powiedział ponuro.
- Jak chcesz – mruknął i położył się twarzą do ściany.
Spojrzał na sufit i westchnął. Musiał się przespać, aby zmienić rano Jin'a. W końcu on nic nie śpi. Westchnął ponownie.
- Skończ wzdychać Jełopie! Ludzie chcą spać! - warknął Min.
- Wybacz – mruknął i starał się zasnąć.
Minęła godzina i nic. Wstał i poszedł do pokoju, który zajmowała Yuki. Położył się na jej łóżku i nie mal od razu zasnął.

Obudził się rano. Słyszał, jak chłopaki się szamotają i wychodzą do studia. Postanowił dać sobie jeszcze troszkę czasu na sen. Zasnął ponownie i obudził się dopiero o 10. W bardzo szybkim tempie doprawił się do porządku. Wyszedł z dormu i podszedł do samochodu Kim'a. Otwarł drzwi i usiadł za kierownicę. Odpalił i wyjechał na drogę. Jechał dłużej, niż chciał. Ach te piękne korki – pomyślał. Czekał około 20 minut w korku i w końcu mógł ruszyć do szpitala. Kiedy zaparkował na parkingu, podbiegły do bruneta fanki. Przeprosił grzecznie i wszedł do środka. Od razu skierował się do sali, w której leżała dziewczyna. Już mogł powiedzieć „moja dziewczyna”. Wszedł do sali i dostał w głowę od szatyna.
- A to za co?! Co dzisiaj dzień bicia J-Hopa?! - spojrzał na niego, trzymając się za głowę.
- Co tak długo? - spojrzał poważnie.
- Korki, fanki – mruknął.
- Oke, ja się zbieram. Będę jutro rano – powiedział.
Dał mu kluczki i pożegnałem się z Hyungiem. Usiadł na krześle i złapał ją za rękę.
- Yuki-ya. Wrócił – uśmiechnął się i zaczął głaskać ją po ręce.
Dosłownie poczuł, jak poruszyła lekko dłonią. Sprawiło to, że uśmiechnął się szeroko. Wpatrywał się w jej twarz dosyć długo. Postanowił iść do baru na dół i coś zjeść. Wstał i pocałował ją w policzek.
- Zaraz wrócę koteczku – uśmiechnął się.
Wyszedł z sali, ale stanąłem w progu i spojrzał na recepcję. Stał tam SungGyu. Miał w ręce bukiet kwiatów. Szybko przeszedł na drugą stronę i stanął tyłem do drzwi i do niego. Udawał, że rozmawia przez komórkę. Wszedł do jej sali i podszedł prosto do jej łóżka. Położył kwiaty na szafce i usiadł na krześle. Zaczął ją głaskać po policzku.
- Kochanie, będzie dobrze – powiedział.
Zaczęło się w Jung'u gotować i musiał wejść. Podszedł do niego.
- Co tu robisz? - powiedział jeszcze spokojnie.
- Odwiedzam przyjaciółkę, a nie długo dziewczynę – powiedział i uśmiechnął się.
- Tu masz pecha. Ja i Yuki jesteśmy parą – powiedział ponuro.
Zdziwił się.
- To długo nie będziecie – uśmiechnął się chytrze.
Złapał go za płaszcz i przycisnął do ściany.
- Jak jeszcze raz cię zobaczę z nią, koniec będzie twojej kariery – warknął.
Odepchnął J-Hope i spojrzał na niego groźnie.
- Pasuje. Nie będę tego niszczył – prychnął i wyszedł.
Westchnął ciężko i podrapał się w tył głowy. Chyba przesadził i teraz miał lekkie wyrzuty sumienia. Poszedł do pielęgniarki i powiedział, że ma nikogo nie wpuszczać do szatynki, poza jej kuzynem i resztę zespołu. W zamian obiecał jej autograf. Zszedł spokojnie na dół i poszedł do baru. W swojej karcie mili same fastfoody, więc nie miał większego wyboru. Zjadł to, co miał i wrócił do jej sali. Siedział na krześle i trzymał ją za rękę.


Spojrzał przez okno, zbliżał się zmierzch. Wstał, aby rozprostować kości i podszedł do okna. Westchnął i poczuł niemiłe spojrzenie na swoich plecach. Odwrócił się gwałtownie na pięcie i mignęły mu brązowe włosy przy drzwiach. Wybiegł na korytarz i zaczął się rozglądać, nigdzie nikogo nie było. Wszyscy byli w swoich salach i czekali na obchód, więc musiało mu się przewidzieć. Westchnął i odwrócił się. Stanąłem twarzą w twarz z Jin'em. Odsunął się gwałtownie i spojrzał na niego przerażony.
- Jezu, stary. Nie strasz! - jęknął i starał się uspokoić oddech.
- Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha – spojrzał na przyjaciela jak na debila.
- Co? Nie... - wziął głęboki oddech. - Jej siostra nie zamierza tu przyjechać?
- Nie może – odparł szybko.
- Nie ma pieniędzy? Uzb...
- Nie może i już – powiedział stanowczo i dał mu kluczyki do ręki.
- No oke... - mruknął.
Spojrzał na niego zdziwiony i podszedł do szatynki. Cmoknął ją delikatnie w czółko.
- Do jutra – powiedział i wyszedł.
Pożegnał się z Kim'em i poszedł do windy. Po chwili czekania wszedł do niej i zjechał na dół. Potem tylko prosta droga do samochodu Hyunga. Otwarł drzwi i wsiadł do środka. Odpalił samochód i wyjechał na ulicę. Na jego pech zaczęło padać. Włączył wycieraczki i westchnął. Zatrzymał się oczywiście pod dormem i szukał parasola, gdzie popadnie. Nie znalazł, więc wyszedł i zaczął moknąć. Zamknął właśnie drzwi i poczułem ból w okolicach płatu czołowego. Upadł na kolana i złapał się za bolące miejsce.
- Kurwa – syknął.
Usłyszał głos Sugi, który biegł w jego kierunku.
- Hoseok, co się stało? - jęknął.
- Ktoś przypierdolił mi w łeb – powiedział i podniósł się powoli, opierając o samochód.
- To była kobieta – powiedział i podparł starszego o siebie.
- Kobieta? - zdziwił się.
Hyung zaprowadził go do środka i pomógł usiąść w fotelu. Rozebrał się i pobiegł do kuchni po trochę lodu. Ściągnął, przemoczą koszulkę i rzucił na bok. Podszedł do niego Min i położył lód na głowę.
- Widziałeś może twarz tej kobiety? - zapytał.
- Trochę. Nie wiem, dlaczego powiedziałem do niej Yuki – mruknął i spojrzał gdzieś w bok.
- Serio? Ja wczoraj ją widziałem na drodze – westchnął. - Trzeba powiedzieć Jin'owi.
- Dlaczego? To może tylko przypadek – powiedział zdziwiony.
- Jak zapytałem się go o jej siostrę, powiedział, że nie może tu przyjechać. Nie chciał powiedzieć dlaczego. Jakby coś złego się stało – powiedział, patrząc na ziemię.
- Może powie nam jej przyjaciółka? - zapytał.
- Możemy spróbować – przytaknął.
- W pokoju jest jej telefon – powiedział.
- To idź, ja tu posiedzę – powiedział.
Yoongi przytaknął i poszedł do jej pokoju. Wrócił po jakiejś chwili i podał mi jej telefon. Odblokował go i zaczął przeglądać numery. Zastanawiał się, którą osobę wybrać. Było ich tak niewiele.
- SoRa czy HyeKi? - zapytał.
- Dajesz SoRa – powiedział.
Nacisnął na numer i przyłożył telefon do ucha. Po dwóch sygnałach usłyszałem dziewczęcy głos.
~ Hejoł! - powiedziała entuzjastycznie.
- Hej. Jestem Hoseok, chłopak Yuki – przedstawił się.
~ Wiem, kim jesteś! Jak mogłabym nie wiedzieć?! Daj mi Yuki - zaśmiała się.
- W tym problem ona jest w szpitalu – przyznał.
~ Tylko nie mów, że jej siostra wróciła?! - przestraszyła się.
- Nie to, co innego. Obiecuję, że jak się obudzi, zadzwoni do ciebie, ale powiedz mi, o co chodzi z jej siostrą – spojrzał na przyjaciela i włączył głośnik.
~ Odkąd Yuki skończyła 10 lat. Jej siostra znęcała się nad nią. Wykorzystywała i poniżała. Chłopak jej siostry chciał... wiesz co zrobić. Yuki miała trudne dzieciństwo, ale jej rodzice nie potrafili powstrzymać jej siostry. Mimo nakazów zakazów ona swoje. Nie zdziwiłabym się, gdyby ta akcja z nauczycielem była jej sprawką. Najgorsze co ją spotkało... - przełknęła głośno ślinę – ma po tym tylko bliznę między żebrami.
- O kurwa...- jęknął.
Suga zabrał mi komórkę.
- Możesz przesłać nam jej zdjęcie? - zapytał.
~ Oczywiście, zaraz to zrobię – na ekranie pojawiło się jej zdjęcie i oboje zaniemówili. - Nazywa się Akira. Akira Ishi. Wiem, że ma sądowy zakaz zbliżania się do naszej Yucchi – wyjaśniła.
- Jesteśmy ci oboje wdzięczni za pomoc – powiedział.
~ Jest coś jeszcze. Z tego, co mi pisała. Chciała wrócić na stałe do Korei, ale zapewne o tym, jak jej ciotka dokończy sprawy z pogrzebem – powiedziała.
- Na mnie nie patrz. Może to miała być niespodzianka – powiedziała ścierka.
- Wielkie dzięki, zatem do usłyszenia – powiedział i rozłączył.
Westchnął ciężko i zamknął powieki.
- Czyli jej siostra to psycholka – zagwizdał.
- Mnie dziwi to, dlaczego nasza księżniczka tego nie powiedziała – spojrzał na niego pytająco.
- Nie ważne. Zjedz tabletki, dopraw się do porządku i idziemy spać – powiedział.
- Gdzie reszta?
- Baluje. Piątek dzisiaj – powiedział.
Przytaknął i poszedłem do kuchni po tabletki. Zażył od razu dwie i poszedł pod prysznic. Po szybkim prysznicu poszedł do pokoju i rzucił się na łóżko.
- Mam kurwa dość – mruknął.
- A kto nie ma? - zaśmiał się współlokator.
- No ba – zaczął się śmiać.
Uspokoił się po dłuższej chwili śmiechu i starał się zasnąć. Westchnął i starał się ignorować dźwięki dochodzące z salonu, ponieważ reszta wróciła z imprezy. Lider kłócił się z drugą księżniczką i nie dawali spać. Suga miał dość i poszedł do nich. Natomiast Hoseok włożył sobie słuchawki do uszu i zasnął, słuchając muzyki.

Obudził się rano, a raczej został obudzony przez telefon. Dzwonił Jin i powiedział, że zaczęli wybudzać Yuki, aczkolwiek będzie spała cały dzień. Ucieszył się, czego skutkiem był uśmiech na jego twarzy. Spojrzał wtedy na śpiącego Yoongi'ego, który wyglądał komicznie. Roześmiał się i wyłączył telefon. Wstał i poszedł się ubrać. Zjadł małe co nieco i pojechał do dziewczyny, i jej kuzyna. Nie dawało mi spokoju to, że Jin nic nie powiedział o jej siostrze. Westchnąłem ciężko i wjechał na parking szpitala. Wyszedł z samochodu i poszedł wprost do budynku. Uśmiechnął się i wszedł do sali.
- Yo – powiedział i klepnął przyjaciela po ramieniu.
- Dobrze, że jesteś... padam – zaśmiał się.
Postanowił od razu przejść do rzeczy.
- Dlaczego nie powiedziałeś nam o jej siostrze? - zapytał.
- A więc już wiecie? - spojrzał na młodszego normalnie.
- Tylko ja i Suga – westchnął. - Zastanawiamy się tylko dlaczego tego nie powiedziałeś.
- To rodzinna tajemnica – wstał.
- Rozumiem.
- Choćby nie wiem co. Nie możesz dopuścić, aby się spotkały – spojrzał poważnie. - Idę zadzwonić do ciotki, która organizuje pogrzeb.
Chciał wyjść z sali, ale zatrzymał się. Odwrócił się i spojrzał na to, co przeraziło Kim'a. W progu stała brązowowłosa kobieta. Z wyglądu była bardzo podobna do Ishi, ale była starsza i jej styl różnił się diametralnie od jego dziewczyny. Ową kobietą była Akira, siostra szatynki.
- Co tu robisz?! - warknął Jin.
- Przyszłam do siostrzyczki, co w tym złego? - powiedziała, uśmiechając się chytrze.
- Nie możesz tu być – powiedział.
Jeszcze nigdy nie widział tak wściekłego przyjaciela.
- Ciebie też miło widzieć kuzynku – podeszła bliżej i położyła dłoń na jego ramieniu.
- Wyjdź stąd albo cię wyrzucę! - krzyknął.
- A ty to...? - spojrzała na bruneta, całkowicie olewając to, co powiedział.
- Jestem Jung Hoseok, ale to bez znaczenia. Jako że masz nakaz sądowy, musisz opuścić ten budynek – powiedział poważnie.
- Główka boli? - zaśmiała się.
- A jednak to byłaś ty! - wrzasnął.
- Hoseok, o co chodzi? - spojrzał Jin na przyjaciela.
- Nie ważne – mruknął.
- Tak czy inaczej. Jeśli nie zostawicie jej, nie wiem czy dalej będziecie mieli taki ładne buźki – spojrzała na nas i zaśmiała się. - Już mi tyle razy uciekła, nawet ten profesor nie dał rady.
Hyung miał dość. Złapał ją za przed ramię i wyciągnął ją siłą. Westchnął ciężko i usiadł na krześle.
- Op... pa – usłyszał cichy szept.
Odwrócił się i spojrzałem na dziewczynę, która odwróciła się tyłem do mnie i spała dalej. Poszedł na drugą stronę i złapał ją za rękę.
- Jestem tu. Nie zostawię cię – powiedział i pocałował ją w czółko.

Po kilkunastu minutach jej kuzyn wrócił.
- Czemu ona kurwa wróciła – powiedział wściekły.
- Nie wiem – mruknął.
- Powiedziałem ochronie, aby jej nie wpuszczali. Teraz trzeba się martwić tym, że nam groziła – powiedział.
- Wracaj do chłopaków. Ochłoń, powiedz im prawdę, ja tu będę i nie zostawię jej. Masz moje słowo – powiedział.
- Oke. Ja wracam, widzimy się wieczorem – powiedział i przytulił Jung'a.
- Jasne, do zobaczenia.
Szatyn pocałował dziewczynę w policzek i wyszedł. Westchnął i usiadłem na jej łóżku. Jedną ręką trzymał jej, a drugą głaskał ją po policzku.

Zbliżał się wieczór. Słońce zachodziło i w pokoju pojawił się pewien odcień czerwieni, a po chwili zapadła ciemność. Nie włączał światła, ponieważ nie chciałem jej obudzić. Podszedł do okna i przeciągnął się. Położył dłonie na parapecie i wpatrywał się w gwiazdy. Po chwili poczuł na dłoni inną dłoń, była delikatna i ciepła. Odwrócił się i spojrzałem na uśmiechniętą Yuki. Może jej uśmiech nie był szeroki i silny, jak zawsze, ale obudziła się i stała obok.
- Op...pa – mruknęła.

3/12/2015

Trap - Chapter 4 (+18)

Brak komentarzy:

accident
Hoseok wszedł do dormu i zawołał Yuki. Starał się wyglądać na luzie, ale zachować elegancje. Poprawił koszulę i czekał na dziewczynę. Kiedy ta wyszła, dosłownie szczęka mu opadła oraz jego ręce opadły wzdłuż ciała. Granatowa sukienka bez ramiączek z czarnym obramowaniem, czarne buty na obcasie, granatowa torebka i czarna bransoletka.
- O-o kurwa... - wyjąkał.
Zauważył na jej twarzy rumieniec i że jest skrepowana lekko.
- Coś nie tak? - zapytała nieśmiało.
- Nie... no... tylko... - jąkał się.
Podszedł do niej spokojnie i zatrzymał się tuż przed nią. Wyciągnął rękę i zaczął głaskać ją po policzku.
- Wyglądasz przepięknie – mruknął.
Musnął delikatnie jej usta. Dłonie opuścił wzdłuż jej ciała i położył na jej biodrach, przysuwając ją do siebie. Po chwili poczuł, że coraz bardziej jej pragnie. Jej dotyku, jej ciepła, tych miękkich ust i ich słodkości. Pogłębił swój pocałunek, na co Yuki w ogóle nie zareagowała.
Odsunął się po chwili.
- Zamknij oczka na chwilę – powiedział, głaszcząc ją po policzku.
Zamknęła swoje śliczne oczy. Odsunął się i wyciągnął z kieszeni srebrny naszyjnik z małym kryształkiem. Przeszedł za nią, odgarnął jej włosy i założył jej naszyjnik. Pocałował ją czule po szyi i uśmiechnął się.
- Teraz ma coś zdobić twoją szyję, chociaż tego nie potrzebujesz. Ponieważ jesteś przepiękna – szepnął jej do ucha.
Odsunął się i spojrzał na jej zarumienioną twarz, i jej czuły wzrok, który spoczywał na wisiorku.
- Jest przepiękny – mruknęła i objęła chłopaka za szyję.
- Starałem się wybrać odpowiedni – uśmiechnął się i wtulił twarz w jej włosy.
- Chyba musimy już iść – szepnęła.
- Daj mi chwilkę – mruknął.
Zaczął całować ją namiętnie i położył dłonie na jej biodrach. Tak bardzo ją pragnął, że nie potrafił się pohamować. Przycisnął ją do ściany, położył dłonie na ścianie po obu stronach jej głowy. Zamknęła powieki, ale nie bała się i odwzajemniała każdy pocałunek. Wpatrywał się w jej powieki. Włożył swój język do jej ust i zaczął szturchać nim jej. Dłonie szatynki spoczęły na ramionach bruneta, potem zjechała nimi powoli po torsie i złapała za koniec koszuli. Podniósł ją lekko, aby założyła nogi na jego biodra i zrobiła tak od razu. Nie przestali się całować. Złapał ją za pośladki i udał się powoli do jej pokoju. Drzwi zamknął nogą, podszedł z nią do łóżka, położył ją ostrożnie i nachylił się nad nią, odsuwając usta.
- Mamy dość czasu, czy chciałabyś to zrobić? - zapytał, patrząc jej w oczy.
Zmieszała się i wiedział, że się wahała.
- Dobrze – mruknęła i zarumieniła się.
Zacząłem składać jej mokre pocałunki na szyi i schodziłem coraz niżej do jej dekoltu. Swoją dłoń położyłem na jej udzie i delikatnie ją głaskałem. Zgiął jej jedną nogę w kolanie i przejechał ręką po całej długości jej nogi. Zabrał dłoń i delikatnie zaczął zsuwać jej sukienkę w dół, odsłaniając w ten sposób jej czarny, bez ramiączek biustonosz. Swoje pocałunki przeniósł jeszcze niżej. Włożył swoje dłonie pod jej plecy, zaczął całować ją namiętnie w usta i odpiął jej stanik. Nie protestowała i obejmowała Hope'a za szyję. Ściął do końca jej górną część bielizny i zaczął całować ją między piersiami. Pocałunki przeniósł na jedną z nich i delikatnie językiem szturchał jej ciemną brodawkę, a drugą ręką zaczął ściskać drugą pierś. Tak bardzo pragnął jej ciała, że zaczął przygryzać jej sutka. Usłyszał jej cichy jęk i przeszedł z pocałunkami na jej brzuch i od razu puścił jej pierś.
- Poczekaj – wyjąkała.
Popchnęła mnie lekko, przez co usiadł, a ona spoczęła na moich kolanach. Ściągnęła mi powoli marynarkę, a potem koszulkę, tak aby nie zepsuć fryzury. Wpatrywała się chwilę w jego tors i spojrzała mu w oczy. Pochylił się z blondynką i położył ją na plecach, całując namiętnie jej usta. Ściągnął jej sukienkę i położył dłonie obok jej głowy, nie przestając całować. Pomyślał, że nie wiele zostało nam czasu, więc odpiął swoje spodnie i zsunął jej majtki. Spojrzała na rapera czule. Pocałował ją czule w usta i uśmiechnął się lekko. Przysunął się do jej ucha i wyszeptał jej słodko do uszka „Obiecuje być delikatny”. Przytaknęła lekko głową. Wszedł w nią ostrożnie i usłyszał jej głośny jęk. Zaczął się poruszać powoli, ale nie potrafił się pohamować i ruszał się coraz szybciej. Składał pocałunki na jej ustach co jakiś czas. Wszedł w nią mocniej, ale już nie jęknęła, tylko cicho mruknęła. Położył dłonie na jej biodra i zaczął się mocniej poruszać. Oddech chłopaka przyśpieszył, zarówno, jak i jej. Po dłuższej chwili poczuł, że zaraz dojdzie. Spojrzał w jej oczy i zrozumiał, że ona również to czuje. Przycisnął się do niej, czując, jak spuszcza się w niej. Dziewczyna jęknęła głośno, wygięła się lekko i opadła na łóżko. Pogłaskał ją po policzku i wyszedł z niej. Położył się obok i pocałował ją w policzek.
- Podobało ci się choć troszkę? - zapytał i położył dłoń na jej biodrze z drugiej strony.
- Tak... a nawet więcej niż troszkę – odwróciła się w jego stronę i pocałowała w usta.
- Musimy iść, koteczku – szepnął jej do uszka.
- Dobrze... - mruknęła.
Wstał i zaczął się ubierać, oczywiście dziewczyna poszła w te same ślady i zaczęła się ubierać. Blondynka weszła jeszcze do łazienki poprawić makijaż i wróciła do gotowa. Wyglądała tak, jakby nic między nami nie zaszło. Cmoknął ją w usta i złapał za rękę.
- Wyglądasz jak księżniczka – uśmiechnął się.
Pociągnął ją za rękę na zewnątrz, a następnie do samochodu. Otwarł jej drzwi na miejsce pasażera i zamknął za nią drzwi. Sam usiadł za kierownicą i zapiął pas. Spojrzał na Yuki i cmoknął ja w policzek.
- Kocham Cię – powiedział pewnie i uśmiechnął się.
Dziewczyna złapała twarz Hoseok'a w dłonie i pocałowała delikatnie w usta.
- Wezmę to za odpowiedź – uśmiechnął się szeroko.
Odpalił samochód i wyjechał na ulicę. Miał szczęście swego rodzaju. Zostało dosyć czasu, aby dojechać na miejsce.


Yuki była zawstydzona tym, co się wydarzyło między nią a Hoseok'iem. Ukryła to bardzo głęboko w sobie. Dziwnie się czuła od jakiegoś czasu. Nie chodzi o to, że czuje się tak po swoim pierwszym seksie, ale od kilku dni. Wiecznie jestem słaba i zmęczona – pomyślała. Potrafi to ukryć, ponieważ zawsze się starała być na zajęciach. Nie zauważyła, że samochód się zatrzymał. Usłyszała głos Jung'a i poczuła jego dłoń na ramieniu.
- Yuki, wszystko dobrze? - spojrzał zmartwiony.
- Tak, tak – uśmiechnęła się w jego kierunku.
Brunet wysiadł z pojazdu i otworzył jej drzwi, a następnie wyciągnął rękę i pomógł wysiąść. Kiedy wyszła z pojazdu, usłyszała jęki i krzyki jakichś dziewczyn. Uśmiechnęła się lekko i poczuła, jak Hoseok ciągnął za je delikatną dłoń do wejścia. Widziała blask fleszy i ich dźwięk. Nigdy nie czuła się tak skrępowana. Cokolwiek zrobi, może ośmieszyć Jin'a, swojego chłopaka i cały zespół. Nie wiedziała co ma robić, więc tylko uśmiechała się. Przeszli korytarze na jakąś dużą salę. Rozglądała się po niej. Tyle miejsc, spora scena i niesamowite oświetlenie.
- Patrz, tam są! - powiedział Jung i pociągnął ją w stronę stolika, gdzie była reszta zespołu.
Brunet odsunął dziewczynie krzesło i pozwolił usiąść, a sam usiadł obok.
- Co tak długo? - zapytał kuzyn.
- No wiesz... - zaczął Hoseok.
- Miałam problem z makijażem – skłamała, mówiąc szybko.
- No nic. Ślicznie wyglądasz kuzyneczko – uśmiechnął się.
Spojrzała po twarzach dziewczyn, które zostały zaproszone przez resztę osób. Jedna dziewczyna zwróciła jej uwagę bardziej niż inne. Siedziała obok TaeTae i uśmiechała się.
- HyeKi?! - zdziwiła się.
- No tak – zaśmiała się.
- Co ty tu robisz?! - była strasznie zdziwiona.
- Poznałam TaeTae, kiedy byli w Japonii. Przyleciałam dzisiaj rano – uśmiechała się.
- Dziewczyny dosyć pogaduszek – szturchnął mnie kuzyn. - Zaczyna się.
Spojrzała na niego zła i westchnęła, po czym zaczęła słuchać prowadzącej.

Wszystko toczyło się własnym rytmem i widziała wiele zespołów. Tak jak reszta klaskała w odpowiednich momentach.
- Teraz przejdźmy do nagrody „najlepszy solista” - powiedziała.
Pierwszą myślą był G-Dragon, ale pomyliła się. Wystraszyła się, kiedy usłyszałam imię swojego przyjaciela, SungGyu. Wzdrygnęła się i złapała dyskretnie J-Hopa za rękę.
- O co chodzi? - spojrzał zmartwiony.
- Muszę na chwilę wyjść – odsunęła się i szybko opuściła salę.
Skierowała się do łazienki, uciekając przed piosenką, którą śpiewał SungGyu. Nie chciała go słuchać. Nie chciała myśleć, że on coś do niej czuje. Weszła do łazienki i upadła na kolana, czując mocny ból brzucha. Podniosła się i podeszła do toalety. Zwymiotowała kilku krotnie. Przepłukała usta wodą i spojrzała w swoje odbicie. Mimo makijażu byłam blada. Zjadła dwie miętówki i odetchnęła z ulga. Poczuła się lepiej, więc wróciła na sale.
Usiadła na swoim miejscu.
- Wszystko w porządku? - zapytał Hoseok i Jin jednocześnie.
- Tak – uśmiechnęła się.
Poczuła, że ktoś ją obserwuje. Wiedziała kto, to i nie miała zamiaru odwrócić się w jego stronę. Odwróciła się bardziej w kierunku sceny i oparła się lekko o chłopaka. Ten pogłaskał blondynkę po głowie, dyskretnie, aby kuzyn nie zobaczył. Uśmiechnęła się i złapała Jung'a za rękę.
- Teraz czas na największą ilość wyświetleń teledysków! - kobieta zaczęła otwierać kopertę i uśmiechnęła się szeroko. - Bangtan Boys!
Odsunęła się do swojego chłopaka i pocałowała go w policzek.
- Gratuluję – uśmiechnęła się.
- Dziękuję – powiedział i wstając, pocałował ją w czółko.
- Co to miało być – szepnął Jin do Yuki.
- Wyjaśnię wszystko, kiedy wrócimy – uśmiechnęła się do niego.
Cała siódemka weszła na scenę i odebrało nagrodę. Odstawili nagrodę na bok i ustawili się do układu tanecznego. Poczuła, że w torebce dzwoni mi telefon. Ignorowała go trzy krotnie i w końcu go wyciągnęła. Widząc napis na ekranie, przestraszyła się. Na wyświetlaczu widniał napis „doktor Uzumaki”, Pani Uzumaki jest lekarką rodziców. Spojrzała na Jin'a, który wpatrywał się w nią. Użyła języka migowego, którego kiedyś się nauczyli i powiedziała „Coś się stało z rodzicami, muszę odebrać. To ich lekarz!”. Przytaknął niepostrzeżenie głową, a ona wyszła z sali najszybciej, jak potrafiła.
Wybrała numer do lekarki, oddychają ciężko.
- Moshimoshi? - zapytała.
- Yuki-chan, dobrze, że w końcu odebrałaś! - powiedziała smutna.
- Co się stało? - zapytała i czuła kolejny ucisk w brzuchu.
- Chodzi o twoich rodziców – poczuła łzy na swoim policzkach. - Mieli wypadek samochodowy... oboje …
Poczuła, jak moje serce się zatrzymuje. Nie potrafiła złapać tchu i osunęła się po ścianie na ziemi.

Kiedy skończyli, Hoseok od razu wyszedł z sali i zaczął szukać Yuki. Zauważył ją pod ścianą i usłyszał głos z jej telefonu „...oboje nie żyją...”. Dziewczyna trzymała się na brzuch i ledwo oddychała. Podszedł do niej i potrząsnął ją. Oczy się jej zamykały i zaczęła się trząść. Krzyczał w kółko jej imię i poczuł łzy w oczach. Usłyszał kroki za sobą i obejrzał się. Za nim stał Jin. Był przerażony, kiedy drgawki jego kuzynki nasiliły się.
- Hoseok dzwoń po pogotowie! - powiedział i złapał ją za głowę, aby się nie uderzyła.
Wybrał szybko numer na jej komórce i powiedział, co się dzieje. Dystrybutor powiedział, że do 5 minut będzie karetka.
- Jin, co się dzieje?! - zapytał spanikowany.
- Nie wiem – spojrzał na niego i się zdziwił. - Co między wami jest?
- Kocham ją i chce być z nią! - powiedział w końcu prawdę.
- Później to omówimy – wycierał kciukami jej łzy.
Rozpłakał się i zacisnął mocno powieki. Czuł się niesamowicie bezradny. Kiedy pojawili się ratownicy, od razu wiedzieli, co jej jest i po podaniu leku zabrali ją. Jin powiedział, że z nią pojedzie, ale powiedział mu, aby to on zajął się wszystkim, a sam pojedzie. Zgodził się. Cały czas w karetce trzymał dziewczynę za dłoń. Lekarze jeszcze dwa razy interweniowali i mówili, że ma częstą hipoglikemię. Kiedy w końcu dojechali do szpitala, zabrali ją do sali, a Jung'a nie wpuścili. Po jakiejś godzinie wyszedł z sali lekarz. Podszedł do bruneta i spojrzał na niego z góry.
- Kim pan jest? - zapytał.
- Jestem jej chłopakiem. Jej kuzyn zaraz tu przyjedzie – powiedział.
- Co z jej rodzicami – uniósł jedną brew ku górze.
Zmieszał się. Nie wiedział, co powiedzieć.
- Zmarli, jakąś chwile temu odebrała o tym telefon. Czy mogę wiedzieć, co jej jest? - spojrzał na niego błagalnie.
- Dostąpiło do spadku poziomu cukru we krwi. Obecnie poziom się podnosi, ale miała spadki poniżej zera. Musiała wymiotować kilkukrotnie, ponieważ nic nie miała w żołądku. Musieliśmy ją dwukrotnie reanimować. Teraz jest podtrzymywana w śpiączce do wyrównania się glikemii. Otrzymała też ubranie szpitalne, aby nie zniszczyć tej sukienki – powiedział.
- Ona wyzdrowieje? - zapytał, czując ponownie łzy w oczach.
- Proszę być dobrej myśli. Na tę chorobę nie umiera się w obecnych czasach – powiedział i uśmiechnął się pocieszająco.
- Czy mogą ja zobaczyć? - spojrzał na drzwi.
- Niech pan to ubierze i możesz wejść – wskazał na wieszak, gdzie wisiało odpowiednie ubranie ochronne.
Przytaknął i od razu ubrał, ten „płaszcz”. Wszedł ostrożnie do środka i rozpłakał się jak dziecko. Widząc, do ilu rzeczy jest podpięta szatynka, czuł mocny ucisk w sercu. Usiadł na krześle przy łóżku i złapał ją za rękę.
- Błagam... Yuki... nie zostawiaj mnie – wyjąkał.

3/10/2015

Trap - Chapter 3

Brak komentarzy:
  
(...) our secret
Yuki wróciła normalnie z J-Hope'm jak gdyby nigdy nic, pomimo tego, że powstało między nami spore uczucie. Dziewczyna od razu poszła do siebie, do pokoju nie wiedząc, że kuzyn chciał z nią rozmawiać. Kiedy przyszedł do pokoju, siedziała na łóżku uśmiechnięta. Co go bardzo zdziwiło.
- Skąd ten humorek? - usiadł obok uśmiechnięty.
- Zamknij drzwi, to ci powiem – uśmiechnęłam się
Wykonał polecenie blondynki, wrócił i usiadł obok, tuląc do siebie.
- Więc dlaczego? - powiedział słodkim głosem.
- Spotkało mnie coś miłego – powiedziała szczerze.
- Spotkałaś Sehun'a? - uniósł pytająco jedną brew.
- Tak, był bardzo miły i słodki – zaśmiała się.
Minęło tyle czasu, że nawet nie zorientował się, że kłamie mu w żywe oczy. Czuła się z tym podle, ale bardzo polubiła Hoseok'a. Obiecała, że póki, co zatrzyma to w tajemnicy.
- Zjesz z nami? Czy najadłaś się? - cmoknął
w tył głowy.
- Nie chce jeść. Podziękuje dzisiaj – uśmiechała się cały czas.
- No oke, ja idę – zaśmiał się, wstał i wyszedł.
Położyła się i wpatrywała się uśmiechnięta w sufit. Czuła się strasznie rozbawiona, szczęśliwa i Bóg wie co jeszcze. Chciała się śmiać, cieszyć i nawet krzyczeć. Czuła się jak zakochana idiotka.
Uderzyła się z otwartej dłoni w czoło.
- Kurwa... za mocno! - warknęła na siebie, kuląc się lekko na łóżku.
Przynajmniej to jej pomogło, pozbyć się tego głupiego uczucia. Wypuściła całe powietrze z płuc i usiadła. Kilka głębokich wdechów i wydechów, i znowu czuła się normalnie. Wstała z łóżka, mając to wielkie szczęście, poszła do łazienki, która była w pokoju. Dziękować jedynie może Jin'owi. Zamknęła pokój na klucz, zabrała rzeczy i poszła pod prysznic.
Położyła ubrania na szafce i zaczęła się powoli rozbierać. Słabością Ishi było to, że nie potrafiła patrzeć na siebie nagą w lustrze. Mimo że jest szczęśliwa, przez to, co się stało, dalej ma na sobie „piętno” tego, co zdarzyło się między nią a tym pieprzniętym Matsuya'mą.
Ściągnęła ostrożnie koszulkę, spodnie i resztę, po czym weszła pod prysznic. Odkręciła kurek z ciepłą wodą i pozwoliła, aby woda z narastającą temperaturą spływała po nagim ciele. Oddychała głęboko i powoli, czując, jak jej ciało się orzeźwia. Odgarnęła grzywkę na głowę i uśmiechnęła się, mając zamknięte oczy. Dopiero po chwili sięgnęła po gąbkę i nalała na nią trochę żelu. Wymyła sobie każdą część ciała, po czym odłożyła puchatą rzecz i sięgnęła po szampon do włosów. Nalała sobie trochę na rękę i zaczęła wsmarowywać sobie ciecz w skórę głowy. Wszystko dokładnie spłukała i zakręciła kurek. Wpatrywała się przez kilka długich minut jak woda kapie z jej blond włosków. Poczuła, że zaczęło być zimno, więc podniosła głowę i sięgnęła po ręcznik, który się owinęła i wyszła z kabiny. Wytarła się i zaczęła się ubierać w pidżamę. Kiedy była gotowa, zabrała się za mycie swoich białych ząbków. Powoli i dokładnie poruszała szczoteczką, ale po chwili przyśpieszyła swoje ruchy. Widziała w lustrze, które wisiało nad umywalką swoje obicie i pianę na ząbkach. Czuła też, że piana w jej ustach się nie mieści i wypluła wszystko. Sięgnęła płyn do zębów, nalała trochę do kubka i zaczęła płukać usta. Często przyjaciółka mi powtarzała jej , że jest w pewnym stopniu pedantką. Jednakże kto by słuchaj tej zwariowanej Yami, ale i tak kochała ją ponad życie. Dawno z nią nie rozmawiała i trochę przykro jej się robi, kiedy myśli, że nie pożegnała się z nią i ona spakowała. Z rodzicami nie miała się co żegnać, ponieważ z Tokio do Osaki to jest trochę drogi. Bardzo brakuje jej swoich koleżanek. Były zabawną grupą Koreanek w Tokio. Najbardziej imprezowa jest SoRa, najbardziej poważna Shina, najbardziej nierozgarnięta HyeKi i Yuki najbardziej emocjonalna z całej grupy.
Wyszła z łazienki i zaczęła szukać komórki. Kiedy nie potrafiła jej znaleźć, przypomniało jej się, że zostawiła ją w bluzie Jung'a. Oddała mu ją zaraz przy drzwiach. Przełknęła ślinę, patrząc na zegarek. Wyświetlacz wskazywał na 21:07. Westchnęła zrezygnowana i otwarła drzwi. Wpatrywała się w podłogę i w czyjeś stopy. Poniosła powoli głowę, przejeżdżając wzrokiem po całej sylwetce osobnika. Później wpatrywała się ze wzajemnością w oczy bruneta.
- Możemy pogadać? - zapytał Hoseok.
- Oczywiście – wpuściła go i zamknęła drzwi na klucz.
- Mam twój telefon. Mało brakowało, a TaeTae by go znalazł – powiedział, wzdychając zrezygnowany.
Podał blondynce telefon do ręki, ale odłożyła go na szafkę.
- Dziękuję. A mogę się przytulić? - zapytała niepewnie.
- Czemu pytasz? - wtulił w siebie. - Kiedy mu powiemy?
- Nie wiem – zamknęła oczka, czując przyjemny zapach chłopaka.
Odsunęła się i usiadła na łóżku. J-Hope poszedł w jej ślady i usiadł obok, wtulając w siebie. Nagle jego twarz znalazła się blisko dziewczyny i delikatnie musnął jej usta swoimi. Odwzajemniła pocałunek i zamknęła oczka. Bardzo polubiła smak jego ust. Ogólnie ich dotyk. Odsunął się nagle, przez co spojrzała zdziwiona na niego.
- Co się stało? - zapytała.
- Teraz zdałem sobie sprawę, że jesteś tu tylko miesiąc. Nawet niecały – powiedział smutno.
- No tak... - opuściła głowę.
- Jesteś moją małą śnieżynką – powiedział i podniósł głowę Ishi.
Jej źrenice gwałtownie się poszerzyły i usłyszała w głowie głos tego przeklętego byłego już profesora „Moja mała śnieżynka”. Wpatrywała się w niego przestraszona.
- Błagam... nie nazywaj mnie tak – pokręciła głową powoli i mówiła wolno.
- On cię tak nazwał? - zapytał, uśmiechając się pocieszająco.
Przytaknęła lekko, opuszczając głowę z obojętnością wymalowaną na twarzy.
- Gdybym dorwał tego skurwiela, zabiłbym go – powiedział poważnie.
- Nie mów tak... - wpatrywała się w jego tors, przypominając sobie to, co się stało.
- Przepraszam, ale tak bym zrobił. Tak jak Hyung, nie pozwolę cię skrzywdzić – zaczął głaskać
po policzku.
Uniosła lekko głowę i spojrzała na jego uśmiech. Był tak zabawny, że roześmiała się. Mimo wszystko ten uśmiech podobał się jej. Był szczery.
- Zrobisz coś śmiesznego? - zapytała i usiadła na łóżku wygodniej.
Zamyślił się przez chwilę i po chwili uśmiechnął się słodko i przyłożył dłonie do twarzy, zaciskając dłonie w pięść, po czym poruszał i nimi udając kotka. Zaśmiała się i zaklasnęła w dłonie kilkukrotnie.
- Masz bardzo słodki śmiech, Yuki-ya – powiedział, głaskając
po głowie.
Uśmiechnęła się i usłyszała pukanie do drzwi. Podniosła się gwałtownie i podeszła do drzwi, otwierając je lekko.
- Tak? - zapytała.
Przede nią stał Jin i uśmiechał się lekko.
- Kto jest u ciebie? - zapytał.
- Hoseok, zapomniał mi oddać telefon. Spotkałam go w KFC i pożyczył mi bluzę, a włożyłam do niej komórkę i zapomniałam – powiedziała autentyczną prawdę.
- Rozumiem. Mogę się do was przyłączyć? - kąciki jego ust powędrowały ku górze.
- Oczywiście – wpuściła kuzyna do środka.
Spojrzała pocieszająco na Jung'a i uśmiechnęła się lekko.
- Z czego się tak śmiejecie? - zapytał Kim.
- Z zabawnego uśmiechu Hoseok'a – uśmiechnęła się szeroko.
- To macie powód do śmiechu – zaśmiał się.
- Ogólnie to z jego zachowania – powiedziała.
Nagle rozległ się krzyk NamJoon'a „TY PEDALSKA KSIĘŻNICZKO! RUSZ SWÓJ PIEPSZONY TYŁEK OD SŁODKIEJ KUZYNKI I PRZYŁAŹ TU! MATKA CI DZWONI!”. Cała trójka roześmiała się.
- DESTRUKTORZE JEDEN! JUŻ PO CISZY NOCNEJ! - odpowiedział mu równie głośno i wyszedł z pokoju.
- To trochę zajmie – powiedzieli równocześnie.
Uśmiechnęła się i usiadła obok chłopaka.
- Tak bawi cię moje zachowanie? - zapytał nagle.
- Lubię twoje zachowanie, gdyż jest słodkie, miłe i szczere. Oczywiście, podoba mi się – cmoknęła go w policzek.
Uśmiechnął się i zaczął łaskotać.
- A ty masz tak słodki śmiech, jakby należał do malutkiego ptaszka, który budzi mnie co rano – powiedział, cmoknął w czółko i odsunął się.
Leżała przez chwilę i wpatrywała się w sufit.
- Mogę mieć do ciebie prośbę? - zapytała.
- Słucham cię – odparł.
- Chcę spać, możesz już iść? - usiadła i uśmiechnęła się do niego ciepło.
- Dla ciebie wszystko – powiedział.
Pocałował czule usta blondynki na dobranoc i zaczął się kierować ku drzwi. Wstała i poszła za nim, aby zamknąć je na klucz.
- Dobranoc – powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Dobranoc – odpowiedział i poszedł do siebie.
Zamknęła drzwi i położyła się na łóżku. Po nieznośnie długich chwilach i przejeżdżających samochodach za oknem, musiała włożyć sobie słuchawki do uszu. Dzięki temu odpłynęła w ciepłe ramiona Morfeusza, to znaczy zasnęłam.


Nie sądził nigdy, że potrafi się tak zakochać. Obiecał Yuki, że utrzyma to wszystko w tajemnicy, dopóki nie nadejdzie odpowiednia pora. Usiadł ciężko na kanapie i spojrzał na kalendarz. Po chwili dosłownie szczęka mu opadła.
- LUDZIE! ZAPOMNIELIŚMY! JUTRO ROZDANIE NAGRÓD CHAMPIONS ! - podniósł się gwałtownie i zaczął biec do pokoju każdego z przyjaciół.
Każdy spojrzał na niego zdziwiony i przerażony. Po chwili wszyscy zastanawiali się, jaką dziewczynę wezmą ze sobą. Rozdanie nagród jest dopiero o 21, więc mieli jeszcze czas co do dziewczyn. Menadżer mówił poważnie, że mus nauczyć się w końcu odpowiedzialności i w ogóle zacząć myśleć poważnie o karierze.
Usiedli wszyscy w salonie i zaczęli myśleć.
- O osiemnastej idziemy do stylistek. W ciągu dwóch godzin będziemy gotowi. Wynajmujemy samochody i jedziemy po dziewczyny. Każdy oczywiście wie, którą i nie podkrada innej bratu – powiedział Mon.
Każdy przytaknął, ale naszej kochanej księżniczce coś nie pasowało.
- Wiecie, ja martwię o Yuki i nie chce jej tu zostawić samej – powiedział i opuścił głowę.
- No ten... pójdzie z nami... zabiorę ją ze sobą – jąkał się.
Wszyscy spojrzeli zdziwieni na Hoseok'a.
- No co? Przecież samej nie możemy jej zostawić. A będzie miała okazję poznać trochę świat swojego kuzyna – skłamał.
- Nie chcę, aby pojawiła się w prasie jako twoja dziewczyna – warknął na mnie.
- A może się jej rano zapytamy? - wtrącił się NamJoon.
- Niech będzie – spasował Jin. - Pod jednym warunkiem.
- Jakim? - zapytał, unosząc jedną brew ku górze.
- Dajesz jej kartę kredytową na sukienkę, fryzjera, buty i co tam jeszcze – powiedział poważnie.
- Oke – przytaknął.
Po chwili każdy poszedł do łóżka i odpłynął w krainę słodkich snów. A przynajmniej Hope.


Dziewczyna spała w najlepsze, ale nie było jej dane wypocząć. Nagle rozległ się dzwonek jej komórki. Niechętnie podniosła się i wyciągnęła komórkę spod poduszki. Widząc zamazany obraz na wyświetlaczu, spojrzała na zagarek na szafce „7:32”.
- Tylko jedna osoba jest na tyle niemądra, aby dzwonić do mnie o tej porze – mruknęła niechętnie do siebie.
Przejechała palcem po ekranie, przyłożyła komórkę do ucha i opadła ciężko na łóżko.
- Czego? - mruknęła.
~ Oj nie przesadzaj! Jest u nas tak świetnie! Żałuj, że nie jesteś z nami na plaży! - uśmiechnęła się kpiąco.
- Twój brat na to wpadł? - zapytała.
~ Wiem, że go nie lubisz, ale byś mogła dać mu szanse. Wiesz dobrze co on do ciebie czuje – powiedziała błagalnym głosem.
- Musisz mu wybaczyć, ale... no dobra powiem ci największą tajemnice, jaką mam – zamknęła powieki.
~ Wytężam słuch! - powiedziała i zaśmiała się.
- Nigdy nie umówię się z twoim bratem, ponieważ zakochałam się w kimś ze wzajemnością – położyła dłoń na oczach.
~ Że co? - usłyszała jej zdziwiony głos.
- Hoseok się we mnie zauroczył, a ja również w nim – mruknęła cicho.
~
Aish... tego nie przewidziałam... ale trafiłaś na super osobę! Przeczcież to ten J-Hope! - uśmiechnęła się lekko.
- SoRa?
~ Cio kochana? - zaśmiała się.
- Zadzwoń do jasnej anielki później! - rozłączyła się, włożyła telefon pod poduszkę i odwróciła się twarzą do ściany.
Próbowała ponownie zasnąć, ale ktoś próbował się dostać do pokoju siłą. Z wielką niechęcią wręcz wściekłością, wstała i założyła bluzę. Było jej dziwnie zimno. Podeszła do tych drzwi i otwarła je, ale nie mogła się powstrzymać, zasłoniła dłonią usta i ziewnęła.
Został
a popchnięta na bok, a do pomieszczenia wszedł kuzyn i obiekt zauroczenia Yuki.
- O co kurwa chodzi? - założyła dłonie na piersiach i wpatrywała się w nich obojętnie.
- Wybacz, że tak wcześnie. Wiem, że jesteś niewyspana i teraz będziesz kurwować i nie wiadomo co jeszcze, ale to ważne – powiedział Jin.
- Racja, wypierdalać – otwarłam drzwi.
- Czekaj – powiedział Hoseok.
Zamknęła drzwi.
- O co chodzi? - uniosła pytająco brew.
- Idziesz z nim na imprezę – kuzyn wskazał na Jung'a.
- Co?! - zdziwiła się i spojrzałam przestraszona na J-Hope.
Pokręcił przecząco głowę, co oznaczało, że nic nie mówił kuzynowi.
- Zgadzasz się? Bo samej cię nie zostawię – powiedział spokojnie.
- Pójdę, ale daj mi chwilkę pogadać z Oppą – powiedziała i otwarła drzwi.
Jin bez sprzeciwu wyszedł z pokoju. Spojrzała pytająco na bruneta.
- To był twój pomysł? - zapytała.
- No tak, myślę, że to będzie dobra okazja, aby pokazać twojemu kuzynowi, że dobrze możemy być razem – powiedział powoli, drapiąc się nerwowo w tył głowy.
Podeszła do niego i cmoknęła go w policzek.
- Co to za impreza? - zapytała i pogłaskała go po policzku.
- Rozdanie nagród. Trzeba być ubranym elegancko – mruknął.
- No ten... ja nie mam w nic się ubrać – powiedziała cicho.
Chłopak złapał za rękę i obrócił wewnętrzną część w górę. Położył swoją kartę kredytową i uśmiechnął się.
- Możesz zaszaleć – pocałował w policzek.
- HO-SE-OK! - wrzasnął szatyn, wchodząc do pokoju.
- O kurwa – powiedział przestraszony i zaczął uciekać przed Jin'em.
Roześmiała się. Usiadła na łóżku i po chwili opadła na plecy, patrząc w sufit. Przez totalny przypadek, wpadła na głupi pomysł. Wyciągnęła spod poduszki telefon. Szybko zadzwoniła do pewnej osoby.
- SungGyu, potrzebuje pilnie twojej pomocy – uśmiechnęła się.
- Oke, zaraz się zwolnię z pracy – powiedział spokojnie.
- Bardzo ci dziękuję – cmoknęła ustami, jakbym posyłała mu całusa i rozłączyła się.
Poszła szybko się ubrać i doprowadzić do ładu. Miała przed sobą ciekawy dzień. Stała gotowa przed sklepem i czekała na SungGyu. Nie miała nikogo poprosić o pomoc, wszystkich miała w Japonii. A jego bardzo lubiła, więc chciała, aby to on pomógł się jej przygotować.
Wiem to śmieszne, że proszę o pomoc chłopaka, a nie dziewczynę westchnęła.
- Hej! - odwróciła się i zobaczyła uśmiechniętą twarz kolegi.
- Bardzo dziękuje, że zgodziłeś się mi pomóc – ukłoniła się lekko.
- Powiesz mi o, co chodzi? - zapytał, idąc powoli.
Dorównała mu kroku i uśmiechnęła się lekko zawstydzona.
- Bo wiesz, muszę iść z kuzynem na rozdanie nagród Champions – westchnęła. - A no... nie mam nic przy sobie takiego eleganckiego na wydarzenie i muszę kupić.
- Kim jest twój kuzyn? - zapytał.
- Kim SeokJin – mruknęła.
- Mam ci pomóc wybrać sukienkę, buty itd. ? - zapytał.
- Masz coś do mojego kuzyna? - zatrzymała się.
- To sprawa między mną a nim. Ciebie w to mieszać nie chcę – zatrzymał się i spojrzał na nią.
- Rozumiem, pomożesz mi tak? - zapytała niepewnie.
- Tak. Z wielką ochotą. A tak w ogóle. Też tam będę – uśmiechnął się szeroko.
- Oke – przytaknęła.
Przez kilka godzin chodzili po sklepach i nic nie znaleźli. To, co podobało się Oppie, nie podobało się blondynce. W końcu zatrzymali się na shaka i usiadła na ławce. Rozkoszowała się jego smakiem, kiedy podniosłam wzrok na wystawę sklepową. Oniemiała i od razu chciała tam iść, ale musiała dokończyć to, co miała w dłoni. Spojrzała na zegarek w komórce. 17:25.
- Powinnam jeszcze zdążyć do fryzjera – mruknęła cicho.
- Jasne, że tak – zaśmiał się, kończąc swoją porcję.
Szybko skończyła swoją, ale zaczęła odczuwać kłucie i tępy ból zatok. Westchnęła ciężko, trzymając się za nosek.
- To nie był za dobry pomysł... aj, aj, jaj ~ - jęknęła i odchyliła głowę do tyłu.
- Co jest? - zaśmiał się i położył dłoń na jej czole.
- Muszę się czegoś napić, bo dostane zapalenia – zamknęła delikatnie powieki.
- Oj, to nie za ciekawie. Zaraz wrócę – mruknął i odsunął się.
Kiedy otwarła powieki, jego już nie było. Westchnęła i opuściła głowę lekko, czując jak ból, narasta.
- Yuki? - usłyszała znajomy, zdziwiony głos.
Spojrzała szybko na tę osobę i wstałam, po czym podeszła do bruneta.
- Co tu robisz Oppa? - zapytała.
- Wiesz, szukałem czegoś... no... czegoś... - zaczął się jąkać, a jego mina świadczyła o tym, że się wstydził.
- Dobrze nie mów. O której się spotkamy? - złapała go delikatnie za rękę.
- 20:30 w dormie się widzimy – ścisnął lekko jej dłoń.
- Będę gotowa – cmoknęłam go delikatnie w usta.
- To idę, bo zamknął mi ten sklep – uśmiechnął się i odszedł.
Pomachała Jung'owi i wpatrywała się w jego oddalającą się sylwetkę. Usiadła z powrotem i po chwili wrócił Kim.
- Proszę – podał mi puszkę herbaty cytrynowej zimnej.
- Bardzo dziękuję – uśmiechnęła się.
- Mogę cię o coś zapytać? - usiadł obok.
Otwarła puszkę i napiła się trochę, po czym kiwnęła lekko głową na zgodę.
- Masz chłopaka? - powiedział spokojnie.
- No wiesz... mam tylko, no … jesteśmy trochę daleko – skłamała.
- Został w Japonii, tak? - zapytał się.
- Niestety.
Weszła razem z Oppą do sklepu. Spodobała się jej okropnie sukienka jedna sukienka, więc kupiła ją. Dostała w gratisie buty na obcasie. Teraz mogła spokojnie iść do fryzjera. Zatrzymała się przed wejściem.
- Zobaczymy się wieczorem? - zapytała.
- Tak – uśmiechnął się.
- To do zobaczenia – powiedziała i odwróciła się.
Poczuła na szyi jego ciepły oddech, wraz z tym bliskość jego ciała.
- Wiesz~ Jak będę śpiewał, zaśpiewam tylko dla ciebie – szepnął blondynce do ucha i odszedł.
Czuła się okropnie. Rumieniła się, temperatura
jej rosła i w ogóle. Chciała, aby J-Hope był przy nej. Miała jeszcze trochę czasu, ale nie chciała go niepokoić. Weszła do salonu i poprosiła kobietę o coś ładnego, ale żeby nie skracać za bardzo, bo jest przywiązana do nich.


Minęły dwie godziny. Wróciła już do swojego pokoju i zaczęła się przebierać. Dawno nie była na takich oficjalnych imprezach, ale wiedziała, że kuzyn nie chce jej zostawić. Szybko wzięła lekki prysznic, nie niszcząc włosów i włożyła na siebie sukienkę oraz buty do kompletu.
Wkładała właśnie komórkę do torebki, kiedy usłyszała głos Hoseok'a.
- Yuki, już jestem! Jesteś gotowa?! - krzyknął.